Godne odnotowania wydaje się wzrastające powodzenie widowiska na Boże Narodzenie, a zwłaszcza jego miniaturowej odmiany, jaką się stała pastorałka — maleńkie misterium składające się zwykle z kilku scen. Znamy wiele pastorałek, w których pasterze są Polakami, często Góralami z Podhala. Pierwsza scenka ma zwykle charakter komiczny; zbudzeni znienacka, pasterze wpadają w zły humor, nieraz spierają się (nie bez udziału kija). W adoracji dochodzi do głosu czysta poezja, często wysokiej próby. Betlejem, nawet w pastorałce, leży w ziemi judzkiej, gdzieś daleko. Ale stajnia, w której Zbawiciel objawił się prostakom, należy do sfery osobistych tęsknot autorów, aktorów i publiczności, co nadaje widowisku nieodpartą prawdę wyrazu.





















